Pięć Stawów. Dom bez adresu

Pięć Stawów. Dom bez adresu” to najnowsza książka Beaty Sabała-Zielińskiej, autorki bestselleru “TOPR. Żeby inni mogli przeżyć”. Ponownie tematyka dotyczy gór i ekstremalnych warunków, lecz w nieco innym wydaniu…

Schronisko, który każdy miłośnik gór zna

Beata Sabała-Zielińska maluje słowami portret schroniska w Tatrach, które ma bogatą historię sięgającą wiele pokoleń wstecz. Każdy właściciel, każdy pracownik “Pięciu Stawów” to absolutne indywiduum. Autorka mimo szczerej sympatii do schroniska, śmiało pokazuje jego złe strony. Nie upiększa tego, co uznaje za złe, a przynajmniej trudne.

Książka składa się z rozmów, które Sabała-Zielińska przeprowadziła z osobami, które mają coś wspólnego z kultowym schroniskiem. Bohaterowie różnią się od siebie pod wieloma względami, ale łączy ich jedno – absolutna miłość do gór.

Opowieść o czasach, które minęły

Kiedyś było lepiej – brzmi jak banał, lecz tutaj nabiera sensu. Turyści szanowali góry, rozumieli, że schronisko to nie hotel. Ma ono dawać schronienie zmęczonym wędrowcom, a nie pełnić funkcje rekreacyjne dla mieszczuchów, którzy zapragnęli relaksu w górach. To nie jest miejsce dla osób, które nie potrafią być tu i teraz. Kontakt z górami uczy szacunku do natury, a wspinaczka – pokory. Wiele można dowiedzieć się o naturze, gdy tylko zacznie się jej słuchać i starannie obserwować. Bo jak inaczej przewidzieć lawinę?

Na stołówce w schronisku zawsze znajdzie się ktoś, z kim można porozmawiać. Ale bez natręctwa, jeśli rozmowa nie będzie się kleić, nikt nie będzie przymuszać do jej kontynuowania. Beata Sabała-Zielińska opisuje, że pracownicy schroniska nawet rozważali zrobienie z niej strefy “no wifi”, aby przypomnieć ludziom, że są tu dla siebie, a nie po to, by zrobić zdjęcia na media społecznościowe i pochwalić się zdobytym szczytem.

Miłość do gór, natury i drugiego człowieka jest tym, co pozostaje w sercu po przeczytaniu książki “Pięć Stawów. Dom bez adresu“. Nie sposób nie rozmarzyć się nad górską wycieczką już po przeczytaniu kilku stron tej wspaniałej opowieści. Natura tworzy najpiękniejsze widoki, a szczere, życiowe historie najbardziej niesamowite scenariusze!

Nie trzeba być miłośnikiem gór i zapalonym narciarzem, by wciągnąć się do reszty w historię schroniska górskiego. “Pięć Stawów. Dom bez adresu” to książka dla każdego, a ze względu na sentymentalne wycieczki wstecz, na pewno przypadnie do gustu zwłaszcza osobom z najstarszego pokolenia.

Książka autorstwa freepik - pl.freepik.com
>>>

Pięć Stawów. Dom bez adresu. Odwiedziny w schronisku Krzeptowskich

Tania Książka – Pięć stawów. Dom bez adresu, autorstwa Beaty Sabały – Zielińskiej, sprzedaje się z prędkością wiatru…halnego. Wydana przez wydawnictwo Prószyński Media w listopadzie tego roku, podbija serca i zaspokaja ciekawość czytelników. Dlaczego? Dlatego, że jak się okazuje, wielu z nas, zamiast nad morze, woli jechać w góry. Wybieramy Tatry i Pięć Stawów, a nie Bałtyk i Mielno. Kto by pomyślał, że Polacy tak kochają góry? Oczywiście, należy pamiętać, że dane te, oscylują raz pomiędzy jednym, a drugim swoim celem. Wiele zmiennych ma na to wpływ. A miłość? Jak to miłość. Często waha się i nie może zdecydować. Wracając jednak na ziemię, trzeba wspomnieć przede wszystkim o tym, że podjęty przez panią Beatę temat, choć niewinny, może wzbudzi sporo kontrowersji.

HISTORIA SCHRONISKA KRZEPTOWSKICH. DOM NA DRODZE WSPINACZKI

Książka Beaty Sabały-Zielińskie porusza historię tatrzańskiego schroniska, najwyżej położonego domu w Tatrach, w którym od pokoleń, rezyduje ród Krzeptowskich. Wacław Jan Krzeptowski, zajmował się polityką i przed wojną był przewodniczącym Związku Górali. Podjął się współpracy z niemieckim okupantem, chcąc doprowadzić do powstania samodzielnego państwa góralskiego. Nie uniknął aresztowania przez Niemców. Po czym, został pojmany i powieszony za zdradę przez AK w 1945 roku. Ukarany podwójnie, lider Stronnictwa Ludowego z Nowego Targu, Jan Krzeptowski, odszedł na całe lata w zapomnienie.

STARE, GÓRALSKIE HISTORIE. DOM W PAJĘCZYNACH WSPOMNIEŃ

Opowiadająca historię domu Krzeptowskich autorka, sama pochodzi ze słynnego, zakopiańskiego rodu Sabał. Jej wiarygodność jako osoby będącej bliżej prawdy, trudno podważyć, choć punkt widzenia pisarki, może zostać oceniony przez czytelników jako subiektywny i mniej krytyczny. Kto jednak z reguły, jeśli nie bezpośredni i najbliżsi wydarzeniom świadkowie, wie więcej i jest bardziej zorientowany w poruszanym przez szersze grono, temacie? W “Pięć stawów. Dom bez adresu”, Beata Sabała – Zielińska, przytacza opowieści usłyszane od kobiet: Marychny, Marty i Marii Krzeptowskiej. Jako zwykły turysta, często wpadamy do schroniska, by się ogrzać, coś zjeść i wypić herbatę z cytryną. Nie przychodzi nam do głowy, żeby zastanowić się nad historią miejsca, w którym właśnie jesteśmy. Może jednak warto, przyjrzeć się bliżej znanym w Polsce siedzibą znanych rodów? Do chwili refleksji, zachęci nas na pewno książka o schronisku w Tatrach, którą najlepiej nabyć, zaraz po powrocie do domu z górskich podbojów.

zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com
>>>