Pięć Stawów. Dom bez adresu. Odwiedziny w schronisku Krzeptowskich

Tania Książka – Pięć stawów. Dom bez adresu, autorstwa Beaty Sabały – Zielińskiej, sprzedaje się z prędkością wiatru…halnego. Wydana przez wydawnictwo Prószyński Media w listopadzie tego roku, podbija serca i zaspokaja ciekawość czytelników. Dlaczego? Dlatego, że jak się okazuje, wielu z nas, zamiast nad morze, woli jechać w góry. Wybieramy Tatry i Pięć Stawów, a nie Bałtyk i Mielno. Kto by pomyślał, że Polacy tak kochają góry? Oczywiście, należy pamiętać, że dane te, oscylują raz pomiędzy jednym, a drugim swoim celem. Wiele zmiennych ma na to wpływ. A miłość? Jak to miłość. Często waha się i nie może zdecydować. Wracając jednak na ziemię, trzeba wspomnieć przede wszystkim o tym, że podjęty przez panią Beatę temat, choć niewinny, może wzbudzi sporo kontrowersji.

HISTORIA SCHRONISKA KRZEPTOWSKICH. DOM NA DRODZE WSPINACZKI

Książka Beaty Sabały-Zielińskie porusza historię tatrzańskiego schroniska, najwyżej położonego domu w Tatrach, w którym od pokoleń, rezyduje ród Krzeptowskich. Wacław Jan Krzeptowski, zajmował się polityką i przed wojną był przewodniczącym Związku Górali. Podjął się współpracy z niemieckim okupantem, chcąc doprowadzić do powstania samodzielnego państwa góralskiego. Nie uniknął aresztowania przez Niemców. Po czym, został pojmany i powieszony za zdradę przez AK w 1945 roku. Ukarany podwójnie, lider Stronnictwa Ludowego z Nowego Targu, Jan Krzeptowski, odszedł na całe lata w zapomnienie.

STARE, GÓRALSKIE HISTORIE. DOM W PAJĘCZYNACH WSPOMNIEŃ

Opowiadająca historię domu Krzeptowskich autorka, sama pochodzi ze słynnego, zakopiańskiego rodu Sabał. Jej wiarygodność jako osoby będącej bliżej prawdy, trudno podważyć, choć punkt widzenia pisarki, może zostać oceniony przez czytelników jako subiektywny i mniej krytyczny. Kto jednak z reguły, jeśli nie bezpośredni i najbliżsi wydarzeniom świadkowie, wie więcej i jest bardziej zorientowany w poruszanym przez szersze grono, temacie? W “Pięć stawów. Dom bez adresu”, Beata Sabała – Zielińska, przytacza opowieści usłyszane od kobiet: Marychny, Marty i Marii Krzeptowskiej. Jako zwykły turysta, często wpadamy do schroniska, by się ogrzać, coś zjeść i wypić herbatę z cytryną. Nie przychodzi nam do głowy, żeby zastanowić się nad historią miejsca, w którym właśnie jesteśmy. Może jednak warto, przyjrzeć się bliżej znanym w Polsce siedzibą znanych rodów? Do chwili refleksji, zachęci nas na pewno książka o schronisku w Tatrach, którą najlepiej nabyć, zaraz po powrocie do domu z górskich podbojów.

zdjęcie utworzone przez freepik - pl.freepik.com
>>>